Jest słoneczny dzień, początkiem maja. Powiedzmy, że tydzień po „majówce”. Wędrujesz pomiędzy drzewami wiekowej buczyny i nagle nad głową słyszysz radosny głos „teh tiuh tuh taa taa taa” (cytowane oryginalne z przewodnika Ptaki Collinsa), choć nie jeden ornitolog wyśpiewałby to nico inaczej… I w tym momencie wiesz już, że stowarzyszenie, z którego założenia zamiarem nosisz się od kilku miesięcy, powinno nazwać się Stowarzyszeniem Ficedula. Dlaczego właśnie „Ficedula”? Bo ten charakterystyczny, dźwięczny głos, to radosny śpiew muchołówki małej, której łacińska nazwa to Ficedula parva.
No dobrze, ale nawać stowarzyszenie tylko ze względu na śpiew muchołówki? Dlaczego nie kos, słowik, makolągwa, wilga, skowronek czy kilka innych gatunków ptaków, które śpiewają równie pięknie, albo wedle niektórych nawet piękniej (kwesia gustu)? Otóż o wyjątkowości muchołówki małej świadczą również jej wymagania siedliskowe i tryb życia. Zacznijmy jednak od krótkiej prezentacji gatunku.
Muchołówka mała, jak sama nazwa wskazuje, jest ptakiem niewielkim. Rozmiarowo, zbliżona jest do powszechnie znanych mazurka albo sikorki modraszki. Dorosłe samce muchołówek małych, charakteryzują się intensywnie pomarańczowym gardłem, którego kolor przechodzi na pierś i tam się rozmywa, szarą głową, białym brzuchem i brązowym grzbietem oraz skrzydłami. Pomarańczowa plama na gardle i piersi sprawiają, że samce muchołówek są często mylone z rudzikami. Samice i młode ptaki są ubarwione w kolorach o wiele bardziej stonowanych: pierś jest jasno płowa, głowa, grzbiet i skrzydła w odcieniach brązu, brzuch biały. Cechą charakterystyczną dla gatunku jest czarno-biały ogon (czarny z białymi plamami).

